O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

.


Z Katrin i Teglą na rynku w Bolzano - przed wyruszeniem do kolejnego etapu.


.


Jedziemy samochodem do punktu, w którym zaczniemy naszą część sztafety.


Zaczynają Tegla, Stephan, Paul i Isaak.


.


.


To miejsce kolejnej zmiany. Dowiedziałem się, że dalsza część doliny (ta za tą skałą za naszymi plecami), to już w 100% Włochy. Kończy się włosko-niemiecki obszar językowy. W niedalekim Trento nie ma już tablic dwujęzycznych.



Każdy rolniczy kawałek doliny obsadzony jest winoroślami lub drzewkami owocowymi.


Już się zbliżają.


.


Odcinek do Trento pokonam z Ezekielem. W planie jest 16 km, które chce biec po 4:00/km. No problem ;)


Ruszamy. Pierwsze kilometry Ezekiel biegnie... poniżej 3:50/km. Trochę go hamuję i staję się jego pacemakerem. Tempo ustabilizowałem na poziomie 3:56-4:00/km. Na trasie zaskoczenie. Na moim Garminie mija 16 km, potem 19, a zmiany nie widać! Okazuje się, że biegnąc ścieżką rowerową pokonujemy w sumie aż 23 km, 7 km więcej niż w planie!


Koniec naszego odcinka. Zmęczeni, ale zadowoleni. Podczas biegu dowiedziałem się wreszcie od Ezekiela, co znaczy "akuna matata" (nie byłem na filmie "Król lew"). To "No problem".


.


Tegla chce pobiec jeszcze jeden odcinek.


.


Daniel lubi ścigać się w końcówce i wykorzystuje okazję, by na finiszu "dołożyć" Tegli.



.


Zbliżamy się do Werony.


.


.


.


.


.


Koniec etapu.


.


.



.


.


.


Fajny motor, ale... wolę swoje nogi ;)


Zaraz po zakończeniu oficjalnego powitania kieruję pierwsze kroki pod balkon Julii (tu: Giulietty). To za tą bramą.


W bramie po obu stronach na ścianach tysiące karteczek zawieszonych przez zakochanych.


.


.


Ta dwójka na balkonie, to nie Romeo i Julia ;)


Wszyscy... mężczyźni robili zdjęcia trzymając Julię za prawą pierś. Ciekawe, że tylko mężczyźni. Turystki (także Tegla) nie wykorzystywały tej okazji "złapania szczęścia" :)


Jakie uczucie? Zimna była! ;)



.


.


.


.


Przy pomniku Dantego. Pomnika Szekspira nie znalazłem, a pewnie się mu od mieszkańców Werony należy!


.


.


Copyright 2010 Jerzy Skarżyński