|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka |
|
|
|
Rano przywitał nas świeży śnieg... . Ruszyli... .
To na tym etapie dostałem od Kenijczyków ksywkę "Paparazzi" ;) . Po ok. 3 km biegu śniegu już prawie nie było. . .
. Przy tej miejscowości biegaczom towarzyszył na rowerze komendant miejscowej policji. . . Matthias i Daniel sprawdzają przebieg trasy na mapie. . . .
Rano podczas śniadania czytaliśmy w gazecie o wypadku, w którym zginęło bodajże 8 osób,
a kilkadziesiąt odniosło rany. Ze zbocza osunęła się ziemia, która zagrodziła przejazd po torach. Jadący pociąg wypadł z torów i stoczył się z niewielkiego nasypu. . .
.
Zaraz moja zmiana. Aha - zapomniałem wcześniej napisać, że na znak żałoby narodowej biegałem zawsze z czarną aksamitką na ramieniu. . Daniel ostro finiszował i wygrał ze mną na finiszu :) . . Końcówka etapu - dobiegamy do rynku w Bolzano, gdzie...
...wita nas burmistrz miasta. . .
. . . A wieczorem obowiązkowy spacer po mieście... . |
|
Copyright 2010 Jerzy Skarżyński |