O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Rano przywitał nas świeży śnieg...


.


Ruszyli...


.


To na tym etapie dostałem od Kenijczyków ksywkę "Paparazzi" ;)


.


Po ok. 3 km biegu śniegu już prawie nie było.


.


.



.


Przy tej miejscowości biegaczom towarzyszył na rowerze komendant miejscowej policji.


.


.


Matthias i Daniel sprawdzają przebieg trasy na mapie.


.


.


.



Rano podczas śniadania czytaliśmy w gazecie o wypadku, w którym zginęło bodajże 8 osób, a kilkadziesiąt odniosło rany. Ze zbocza osunęła się ziemia, która zagrodziła przejazd po torach. Jadący pociąg wypadł z torów i stoczył się z niewielkiego nasypu.
Okazało się, że trasa naszego biegu przebiegała w sąsiedztwie tego miejsca. Oto podniesiony już przez dźwig skład pociągu w miejscu wypadku.


.


.



.


Zaraz moja zmiana. Aha - zapomniałem wcześniej napisać, że na znak żałoby narodowej biegałem zawsze z czarną aksamitką na ramieniu.


.


Daniel ostro finiszował i wygrał ze mną na finiszu :)


.


.


Końcówka etapu - dobiegamy do rynku w Bolzano, gdzie...



...wita nas burmistrz miasta.


.


.



.


.


.


A wieczorem obowiązkowy spacer po mieście...


.


Copyright 2010 Jerzy Skarżyński