W planie była wycieczka biegowa. A może pobiegniemy do Niemiec? Dlaczego nie! To tylko 13 km od Głębokiego! Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy
Wyruszyliśmy „do Niemiec” od pętli na Głębokim.
Po 3 km byliśmy przy kościele w Wołczkowie…
a po 5 wbiegamy do Dobrej Szczecińskiej.
Na rondzie w Dobrej skręcamy na drogę w kierunku Lubieszyn-Dobieszczyn.
9 km: Oj, Mateusz – biegniemy na Lubieszyn, a nie na Dobieszczyn! W lewo!
12 km: dobiegamy do Lubieszyna.
Dawne przejście graniczne. Celników i pograniczników ani widu, ani słychu!
Jeszcze w Polsce…
ale za moment jesteśmy już po niemieckiej stronie. Bez kontroli
W lewo jest droga prowadząca do autostrady przebiegającej przez dawne przejście w Kołbaskowie, na wprost do Pasewalku. My biegniemy na wprost.
Gdy na liczniku GPS zadźwięczał sygnał obwieszczający zaliczenie 14 km zrobiliśmy w tył na prawo. Wracamy do Polski! Musieliśmy zwolnić – na tym odcinku obowiązywało ograniczenie prędkości
))
Znów zbliżamy się do przejścia – tym razem od niemieckiej strony.
Wszędzie dobrze, ale w Polsce najlepiej
))
Nastałem się kiedyś godzinami na tym przejściu, oj nastałem
((
Teraz budki celników są puste…
Na wprost droga do Szczecina przez Mierzyn. My skręcamy na Dobrą, do Głebokiego.
Znów na rondzie w Dobrej.
„Meta” – 28 km w nogach.
Grzegorz jeszcze tyle nie biegał, ale wystartuje w kwietniu w Dębnie, więc musi się przyzwyczajać i do takich treningów, i do biegania po szosie. Na mecie był zmęczony, ale zadowolony. I o to chodzi!
Teraz obowiązkowa gimnastyka rozciągająca.









































