O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   Zestawienia   Kalkulator

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Forum

Linki

Kontakt



 

 

1990

·   Już tylko cztery starty w maratonach: po raz trzeci w Wiedniu (po raz ostatni w karierze łamię 2:20), w amerykańskim Cleveland (dobre siódme miejsce), ale potem nie kończę biegów we francuskim Lille i w Eindhoven (paszport z wizą holenderską dostałem dopiero w sobotę rano, więc przez cały dzień jechałem samochodem 850 km – jak potem biegać maraton?)

·   Miejsce w rankingach ogólnopolskich:

·           8. – maraton – 2:16:23

 

1991

·   W marcu wystartowałem w Barcelonie w biegu przedolimpijskim na trasie, na której w przyszłym roku mają się odbyć biegi o medale olimpijskie. Dostałem od organizatorów nr 1! Formy jednak nie było, więc biegłem z czołówką do półmetka, a potem... „człapałem” w kierunku mety usytuowanej na stadionie olimpijskim. Wstyd mi było za siebie, gdy dzieci wskazywały na mnie palcem krzycząc z przejęciem: „Nummero uno!”, gdy ja ledwie przebierałem nogami. Na mecie zameldowałem się na 27. pozycji z czasem 2:27:41. Chciałem ukończyć ten bieg, bez względu na czas. Za rok mnie tu nie będzie, ale chciałem te trasę zaliczyć, by inaczej oglądać przyszłoroczne zmagania olimpijczyków.

·   Gdyby nie choroba na dwa tygodnie przed startem w Hamburgu, pewnie byłoby tam nieźle. Skończyło się jednak kolejnym zejściem z trasy – i to już na 14. kilometrze. Po chorobie nie doszedłem jeszcze do siebie.

·   Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Forma przyszła po dwóch tygodniach! Cztery tygodnie po „katastrofie” w Hamburgu wygrałem maraton w Lipsku! I znów otrzymałem samochód za zwycięstwo! Tym razem Forda Fiestę. Wynik 2:22:50 to przedostatni wynik w mojej karierze, ale usprawiedliwiam go tym, że bieg rozgrywany był podczas 35-stopniowego upału.

·   Miejsce w rankingach ogólnopolskich:

·          21. – maraton – 2:22:05

 

1992

·   Biegnę w Paryżu mój 41. maraton. Na 30 km, tuż przy wieży Eiffel’a, z powodu odnowienia się kontuzji biodra, zszedłem z trasy i... zakończyłem karierę wyczynowca! Tam postanowiłem, że muszę w przyszłości napisać poradnik dla biegaczy.

·   Dla nabrania wprawy „pisarskiej” zaczynam pracę dziennikarską współpracując z działami sportowymi kilku tytułów. 

·   Mój podopieczny Robert Szych wywalcza tytuł młodzieżowego Mistrza Polski w biegu na dystansie 800 m (1:49,08). 

1993

·   Biegam jeszcze, ale to tylko roztrenowanie i aktywny odpoczynek po latach treningu wyczynowego. Ja już nic nie muszę – ciągle mogę, ale nie chcę!

·   Pomagam w organizacji Szczecińskiej Dwudziestki, która dzięki mojej sugestii staje się elementem największej masowej imprezy w Szczecinie – Dni Morza. Trasę przenoszę z podszczecińskich miejscowości na ulice centrum miasta! To gwarantuje dużą liczbę widzów na trasie i mecie usytuowanej u stóp Wałów Chrobrego, ale przede wszystkim bardziej angażuje finansowo firmy sponsorujące bieg! Są już większe pieniądze i na organizację, i na nagrody dla zawodników. Tylko policja i kierowcy narzekają, gdyż przez kilka godzin trzeba „ręcznie” kierować ruchem w kilku ważnych miejscach Szczecina. Ale o Szczecińskiej Dwudziestce słyszy teraz niemal każdy szczecinianin. A o to też chodzi! 

1994

·   Swój czas dzielę pomiędzy dziennikarstwo, „bieg po zdrowie” i pomoc w organizacji imprez biegowych w Szczecinie: Szczecińskiej Dwudziestki i sztafetowego biegu „Malinex-u”, który gromadzi na starcie ogromną liczbę dzieci i młodzieży ze szczecińskich szkół.

·   Szczecińską Dwudziestkę wygrywają Grzegorz Gajdus i Maria Wasyluk z Ukrainy. 

1995

·   Zostaję dyrektorem Szczecińskiej Dwudziestki.  Na starcie staje niemal cała polska czołówka długodystansowców, a także czołowi biegacze z Rosji i Białorusi. Wygrywa Adam Szanowicz, a wśród kobiet Białorusinka Natalia Gałuszko. 

·   Zostaję dyrektorem ds. marketingu w szczecińskiej spółce będącej przedstawicielem włoskiej firmy FILA na Polskę.

·   Z uwagi na brak czasu rezygnuję z pracy trenerskiej w klubie.

 

1996

·   Wchodzę w wiek... weterana, czyli biegającego czterdziestolatka.

·   Po raz pierwszy sprowadzam do Szczecina biegaczy afrykańskich. Na starcie Szczecińskiej Dwudziestki pojawiają się Kenijczycy: wicemistrz olimpijski z Seulu (na 3 000 m prz.) Peter Koech i młody Wilson Musto. Musto bije rekord trasy (59:08), a drugi na mecie, olimpijczyk z Barcelony i nominowany już do igrzysk w Atlancie Leszek Bebło, poprawia rekord Polski (59:20)!

·   Po okresie braku startów w zawodach debiutuję w kategorii 40-44 lata w MP Weteranów. Wygrywam pewnie na dystansie 10 000 m ustanawiając rekord mistrzostw.

·   W sierpniu walczę w Mistrzostwach Europy Weteranów w szwedzkim Malmoe. Zajmuję 5. miejsce.

·   Dostaję propozycję od TUiR WARTA, by zorganizować w Szczecinie biegi dla dzieci i młodzieży szkolnej. Powstaje „Olimpijska Mila WARTY”. Na początek bierze w nim udział (w kilku biegach) ok. 1 500 uczestników.

 

1997

·   Faworytem Szczecińskiej Dwudziestki jest młody Tanzańczyk Zebedayo Bayo, ale słabnie on w dotkliwym upale po pierwszym okrążeniu. Zwycięża będący w życiowej formie Artur Ociepa.

·   „Olimpijska Mila WARTY” gromadzi na starcie ok. 2 400 uczestników! Pochlebne opinie uczestników, nauczycieli, władz i sponsorów pozwalają wierzyć, że w przyszłym roku w Szczecine można zorganizować... największy bieg w Polsce!

 

1998

·   W Szczecińskiej Dwudziestce zwycięża Kenijczyk Eliud Kurgat, a wśród kobiet po raz pierwszy zwyciężczynią zostaje szczecinianka – Joanna Karpińska.  Na starcie ponownie stanął rekordzista szczecińskiej trasy – Wilson Musto. Dobiega on jednak dopiero na 8. miejscu. Za metą ma takie skurcze, że karetka zabiera go do szpitala! To efekt przebytej niedawno malarii.

·   28 lipca świętowałem swoje maratońskie urodziny – 42 lata i 195 dni. Czy inni maratończycy pamiętają o tym „branżowym”, niepowtarzalnym święcie? 7 lutego 2041 roku będzie druga „rocznica”. Mam nadzieję, że nie zapomnę o niej!

·   17 sierpnia pod Przybiernowem dochodzi do czołowego zderzenia samochodów, w których giną wracający do Warszawy z imprezy w Międzyzdrojach mistrzowie olimpijscy Władysław Komar i Tadeusz Ślusarski, oraz powracający do Dziwnowa mój były kolega klubowy – Jarek Marzec. :(((

·   31 sierpnia w wypadku samochodowym ginie w Paryżu księżna Diana. :( Tego dnia po raz pierwszy idę na „trening” z moją córką Mają. :)

·   We włoskim Cesanatico ponownie walczę w ME Weteranów. Znów na 10 000 m. Zajmuję 10. miejsce. Mam 42 lata, gdy przede mną są o rok lub dwa lata młodsi! Wśród rówieśników miałbym brązowy medal! 

·   W siedmiu biegach „Olimpijskiej Mili WARTY” bierze udział ponad 3 500 biegaczy. Oj, działo się wtedy przed pomnikiem wieszcza Mickiewicza, działo! Pomimo niewątpliwego sukcesu sportowego i organizacyjnego była to ostatnia edycja tej popularnej już w Szczecinie imprezy biegowej.

 

1999

·   Kończę kurs marketingu w warszawskiej Międzynarodowej Szkole Menedżerów.

·   Szczecińska Dwudziestka ma obsadę jak nigdy dotąd. To na pożegnanie tego biegu, jego dwudziestej edycji! Wygrywa para Kenijczyków Philip Tanui i Wesley Chelule, a wśród kobiet Białorusinka Elena Mazowka. Zarządzam, że od przyszłego roku bieg będzie już rozgrywany na dystansie półmaratonu. Umarła Szczecińska Dwudziestka – Szczeciński Półmaraton Gryfa niech żyje! Od kilku lat właśnie na takim dystansie rozgrywa się Mistrzostwa Polski i świata. Trzeba podążać za zmianami!

·   Otrzymuję tytuł „NIEPRZECIĘTNEGO” przyznawany rokrocznie przez redakcję „Głosu Szczecińskiego” 10 wybitnym postaciom z województwa zachodniopomorskiego.

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński